
Moi Drodzy, rzadko o to proszę, bo całe życie uczyło mnie, że muszę radzić sobie sam. Dzisiaj jednak odrzucam wstyd. Staję przed Wami nie jako internetowy sprzedawca czy facet, który udaje, że wszystko jest w porządku, ale jako ojciec walczący o zdrowie i godność swojej rodziny.
Ostatnie upały pokazały, jak krucha jest nasza codzienność. Mój 14-letni syn Kuba przeszedł przez ten czas bardzo ciężko. Skrajne napięcie, lęki, nocne czuwania i wybuchy złości. Życie z takimi wyzwaniami w warunkach ekstremalnych to permanentny poligon. Kuba dźwiga na swoich barkach potężną kartotekę medyczną: niedotlenienie okołoporodowe, wylew dokomorowy III stopnia, wodogłowie pokrwotoczne, padaczkę, autyzm, ADHD oraz niepełnosprawność intelektualną w stopniu umiarkowanym. Każdy dzień jego życia to walka, a dla nas – olbrzymie, niekończące się koszty leczenia, specjalistycznej rehabilitacji oraz ciągłych dojazdów do lekarzy.
W tym wszystkim moje własne ciało też wystawiło mi potężny rachunek za lata tytanicznego stresu. Cukrzyca, niedawna operacja kręgosłupa, zraniony kciuk, a do tego głęboka depresja i lęki. Moja apteczka przypomina hurtownię farmaceutyczną. Leki ratują mi życie, ale ich skutki uboczne – od nocnych wahań cukru po całkowite poranne otumanienie – sprawiają, że każdy dzień jest fizyczną i psychiczną batalią. Wyczerpanie organizmu doprowadziło nawet do tego, że w zaledwie kilkanaście miesięcy całkowicie posypały mi się zęby, a ich leczenie to kolejne koszty, które totalnie mnie przerastają.
Walczę o każdy dzień, o Kubę, o naszą normalność. Ale moje paliwo rezerwowe drastycznie się kończy, a wydatki po prostu nas przygniatają. Jeśli cenicie moją autentyczność i chcecie pomóc mi utrzymać pion na tym trzęsieniu ziemi – możecie postawić mi symboliczną "wirtualną kawę" na BuyCoffee. Każda wpłata to dla mnie realna pomoc w zakupie leków, opłaceniu rehabilitacji Kuby i krok w stronę bezpieczniejszego jutra.ra.
Google Pay
/
Apple Pay