Podana kwota jest nieco zawyżona, bo nie ukrywam - każdy grosz aktualnie jest na wagę złota i manewruje w dalszych niejasnościach ile będę zarabiał miesięcznie, ile będę potrzebował na same płatności, ile długu na siebie przyjmuje i ile zwróci mi się z ZUSu. Jeżeli jakimś cudem dobijemy do tej kwoty będę dozgonnie wdzięczny, jeżeli nie - nadal doceniam każdą przelaną tutaj złotówkę.
Nazywam się Zbyszek, część z Was może mnie już znać z internetu jako KoZack. Ale do rzeczy:
Do czerwca nie było źle. Zaczynałem już pracę z ruchomym grafikiem w ochronie, pieniądze w pełni wystarczające żeby utrzymać mnie i babcie tym co zarobię i jej emeryturą. Nie dość, że lipiec sam w sobie okazał się bezlitosny finansowo, to jeszcze pod jego koniec zmarł mój ojciec. Po jego śmierci doszło mi całe nowe domostwo do utrzymania samemu. Kiedy już w pełni wyklaruje sprawy urzędowe i dostanę robotę na pełny etat nie powinno być źle. Ale ten czas może trwać jeszcze miesiąc, odpukać, ale być może nawet dwa lub trzy. Spadły na mnie nie tylko koszty utrzymania ale też długi ojca (jeszcze się pewnie dopiero dowiem ile dokładnie, ale oby maksymalnie kilkanaście tysięcy).
Z pozytywów - pisząc to nadal czekam na niewykorzystane pieniądze z zasiłku pogrzebowego. Niewiele w obliczu tego ile będę wkrótce potrzebować, ale zawsze coś. Jak dowiem się gdzie i ile złotych był winny mój ojciec zgłoszę przyjęcie spadku i będę czekał na zwrot jego składek z ZUS (nie dożył emerytury). Ale nie dość, że nie wiem kiedy to będzie, a nie mam ani czasu ani funduszy czekać aż to się stanie, to nie wiem ile mi się w ogóle należy i ile z tego od razu pójdzie na pokrycie zadłużenia. Więc nawet nie wiem z czym będę miał do czynienia za ten czas.
Zebrane pieniądze pomogą mi w przeżyciu tych najmniej stabilnych z nadchodzących dni. Jeżeli sytuacja ustabilizuje się przed jej terminem - zamykam zbiórkę. Z góry dziękuję każdemu wpłacającemu za wsparcie.